Gdy ciało mówi jedno, a umysł drugie – dlaczego mylisz głód z apetytem i jak to sabotuje Twoje zdrowie? Poznaj głód fizjologiczny, głód emocjonalny i zaburzenia łaknienia
Ile razy słyszałam w gabinecie: „Ja po prostu nie potrafię przestać jeść”? Albo: „Wiem, że nie jestem głodny, ale muszę coś przekąsić”. Te słowa padają z ust Pacjentów cierpiących na cukrzycę, z zaburzeniami hormonalnymi, po chemioterapii, ale też od zdrowych osób, które po prostu… zgubily się w labiryncie własnych sygnałów.
Oto paradoks współczesności – żyjemy w epoce dostępności żywności, a jednocześnie w epoce kompletnego chaosu żywieniowego. Nasze ciała, zaprojektowane przez ewolucję do przetrwania w środowisku niedoboru, muszą radzić sobie z nadmiarem. I tu zaczyna się problem, którego większość z nas nie rozumie: różnica między głodem a apetytem to nie tylko kwestia semantyczna. To fundamentalna wiedza, która może uratować Twoje zdrowie metaboliczne, psychiczne, a czasem dosłownie – życie.
Dlaczego więc tak często mylimy te dwa stany? Dlaczego nasze ciało „kłamie”, nakazując nam jeść, gdy energii mamy pod dostatkiem? I co w tym wszystkim robią grelina, leptyna, dopamina i insulina – te cztery molekularne „szefowe” naszego apetytu?
Prawdziwy głód vs nadmierny apetyt – jak odróżnić głód od fałszywych sygnałów pokarmowych
Prawdziwy głód to stan fizjologiczny, którego nie da się udawać. To sygnał alarmowy organizmu, że zapasy energii spadają poniżej krytycznego poziomu. Gdy poziom glukozy we krwi spada, gdy wątroba zużywa ostatnie rezerwy glikogenu, gdy komórki tłuszczowe zaczynają uwalniać wolne kwasy tłuszczowe – wtedy ciało uruchamia kaskadę sygnałów, których celem jest jedno: nakłonić Cię do jedzenia.
To proces elegancki w swojej prostocie. Żołądek, gdy jest pusty, produkuje grelinę – hormon, który można śmiało nazwać „molekułą głodu”. Grelina wędruje do mózgu i dosłownie krzyczy: „Jedz! Teraz!”. Jednocześnie podwzgórze – centrala dowodzenia naszego metabolizmu – odbiera sygnały z całego ciała: spadające stężenie glukozy, sygnały z wątroby, informacje o stanie zapasów energetycznych.
Ale tu zaczyna się fascynująca złożoność. Bo prawdziwy głód ma swoje charakterystyczne cechy: pojawia się stopniowo, narasta z czasem, można go odłożyć na później, a gdy już zjemy – znika. To jak sygnał alarmowy samochodu – drażniący, ale potrzebny i logiczny.
Kompulsywny apetyt – gdy zachowania żywieniowe wymykają się spod kontroli
Apetyt to zupełnie inna historia. To nie krzyk organizmu o energię, ale… kaprys umysłu. Psychologiczny, społeczny, kulturowy kaprys, który ewolucyjnie miał sens, ale dziś często nas sabotuje.
Widzisz reklamę chipsów? Apetyt. Czujesz zapach świeżo upieczonego chleba? Apetyt. Masz trudny dzień w pracy? Apetyt. Spotykasz się ze znajomymi w restauracji? Znów apetyt. To mechanizm, który ewolucyjnie chronił nas przed głodem – lepiej zjeść „na zapas”, gdy okazja się nadarza, niż ryzykować niedobór.
Problem w tym, że współcześnie „okazje” są wszędzie i przez całą dobę. Nasze mózgi, zaprojektowane do życia w środowisku niedoboru, muszą funkcjonować w świecie nadmiaru. I tutaj dopamina – neurotransmiter przyjemności – gra główną rolę. Bo apetyt to nie tylko chęć jedzenia, to antycypacja przyjemności, jaką jedzenie może przynieść.
Pamiętam Pacjentkę z cukrzycą typu 2, która mówiła: „Nie jestem głodna, ale gdy widzę tort w lodówce, to muszę go zjeść”. To właśnie różnica między głodem a apetytem w praktyce. Jej organizm miał wystarczającą ilość energii, ale mózg „chciał” tort – ze względu na wspomnienie smaku, na stres dnia, na kondycjonowanie społeczne.
Grelina – hormon, który nie zawsze mówi prawdę
Grelina, często nazywana „hormonem głodu”, to fascynująca molekuła, której działanie wykracza daleko poza proste sygnalizowanie niedoboru energii. Produkowana głównie w żołądku, grelina rzeczywiście rośnie przed posiłkami i spada po nich – ale tu zaczynają się schody.
Bo grelina nie jest tylko wskaźnikiem pustego żołądka. Jest też „hormonem kondycjonowania”. Jeśli przez lata jadłeś o określonych porach, Twój organizm zacznie produkować grelinę punktualnie o tych godzinach – niezależnie od tego, czy rzeczywiście potrzebujesz energii. To dlatego czujesz „głód” o 18:00, nawet jeśli obiadłeś dwie godziny wcześniej.
Co więcej, poziom greliny może być zaburzony przez chroniczny stres, niedobór snu, niektóre leki, choroby autoimmunologiczne czy zaburzenia hormonalne. Pracując z Pacjentami z SIBO czy chorobą Hashimoto, wielokrotnie obserwowałam, jak zaburzenia pracy jelit czy tarczycy kompletnie dezorganizują rytm greliny. Efekt? Pacjent czuje „głód” przez cały dzień lub… w ogóle go nie czuje, nawet gdy rzeczywiście potrzebuje energii.
Uczucie sytości a otyłość – dlaczego leptyna może zamilknąć
Jeśli grelina to „molekuła głodu”, to leptyna to jej przeciwieństwo – „molekuła sytości”. Produkowana przez komórki tłuszczowe, leptyna informuje mózg: „Mamy wystarczające zapasy energii, możesz przestać jeść”. Brzmi prosto? Niestety, nie do końca.
Leptyna działa skutecznie, gdy wszystko funkcjonuje prawidłowo. Problem w tym, że u osób z nadwagą czy otyłością rozwija się często „oporność na leptynę” – stan, w którym mózg przestaje „słyszeć” sygnały tego hormonu. To trochę jak sytuacja, gdy ktoś krzyczy do Ciebie z daleka – sygnał jest wysyłany, ale nie dociera do odbiorcy.
🩺 Potrzebujesz pomocy ze swoim zdrowiem?
Umów konsultację wstępną w Total Medic. Poznaj nasze kompleksowe podejście łączące dietę, psychologię i medycynę.
Umów konsultacjęOporność na leptynę może rozwijać się z wielu powodów: chroniczny stan zapalny, dieta wysokotłuszczowa, niedobór snu, chroniczny stres. Widziałam to u wielu Pacjentów – szczególnie tych z zespołem metabolicznym czy po długotrwałych dietach restrykcyjnych. Ich ciała produkowały leptynę, ale mózg jej nie odbierał. Efekt? Brak poczucia sytości pomimo spożycia odpowiedniej ilości kalorii.
Dopamina – gdy jedzenie staje się narkotykiem
Tutaj wchodzimy na najbardziej zdradliwe terytorium. Dopamina – neurotransmiter odpowiedzialny za motywację i poczucie nagrody – może przekształcić normalny akt jedzenia w obsesję.
Ewolucyjnie dopamina miała chronić nas przed głodem. Gdy nasi przodkowie znaleźli słodkie owoce czy tłuste mięso, dopamina nagradzała ich za to „odkrycie”, zwiększając prawdopodobieństwo, że będą szukać takiej żywności w przyszłości. Genialny mechanizm przetrwania.
Dziś ten sam mechanizm może nas zniszczyć. Przemysł spożywczy doskonale wie, jak manipulować naszym układem dopaminowym. Kombinacje cukru, tłuszczu i soli – te trzy składniki współczesnej żywności ultraprzetworzonej – uruchamiają kaskadę uwalniania dopaminy w sposób, którego ewolucja nie przewidziała.
Pamiętam młodego sportowca, zawodnika sportów walki, który przyszedł do mnie z problemem „niekontrolowanych napadów jedzenia”. Okazało się, że po intensywnych treningach sięgał po określone przekąski – nie z głodu, ale dlatego, że jego mózg nauczył się kojarzyć ten konkretny smak z odprężeniem po wysiłku. To była czysta dopamina w akcji – nie głód, nie nawet apetyt, ale kondycjonowanie.
Wilczy głód a insulina – związek z cukrzycą i zaburzeniami apetytu
Większość ludzi kojarzy insulinę wyłącznie z cukrzycą. Tymczasem insulina to także potężny regulator apetytu – i tutaj sprawy stają się naprawdę skomplikowane.
Insulina nie tylko transportuje glukozę do komórek, ale także wpływa na działanie leptyny i greliny. Chroniczne podwyższenie insuliny – stan typowy dla oporności insulinowej – może zaburzać normalne mechanizmy głodu i sytości. To dlatego osoby z zespołem metabolicznym często mają problem z „niekończącym się apetytem”.
Co więcej, insulina wpływa na produkcję dopaminy w ośrodkach nagrody mózgu. Wysokie poziomy insuliny mogą zwiększać chęć sięgania po żywność wysokowęglowodanową – tworząc błędne koło: więcej węglowodanów → więcej insuliny → większy apetyt → więcej węglowodanów.
Pracując z Pacjentami z cukrzycą typu 2, regularnie obserwuję ten mechanizm. „Wieczorem nie mogę przestać jeść słodyczy” – to klasyczne zdanie osoby z insulinoopornością. Jej organizm ma wystarczającą ilość energii, ale zaburzone sygnały hormonalne generują fałszywy „głód”. i nadmierny apetyt
Brak apetytu czy nadmierny apetyt – kiedy sygnały się mylą
Historia Anny, 45-letniej księgowej z Hashimoto, doskonale ilustruje złożoność problemu. Przyszła do mnie z problemem „ciągłego głodu” pomimo prawidłowej masy ciała. Analiza jej przypadku ujawniła fascynujący mechanizm.
Choroba Hashimoto zaburzała jej rytm wydzielania kortyzolu, co wpływało na produkcję greliny. Chroniczny stres w pracy zwiększał oporność na leptynę. Nieregularne posiłki destabilizowały insulinę. A brak regularnej aktywności fizycznej obniżał wrażliwość na dopaminę. Efekt? Jej organizm wysyłał chaotyczne sygnały – czasem fałszywy głód, czasem brak apetytu gdy energia była rzeczywiście potrzebna.
Plan terapeutyczny musiał uwzględnić wszystkie te czynniki: optymalizację leczenia niedoczynności tarczycy, techniki zarządzania stresem, regularne posiłki dla stabilizacji insuliny i aktywność fizyczną. Po trzech miesiącach Pani Anna po raz pierwszy od lat zaczęła rozróżniać prawdziwy głód od fałszywego apetytu.
Łaknienia kontra prawdziwy głód – dlaczego nie wszystko jest intuicyjne w dietetyce
Jeden z najpopularniejszych mitów żywieniowych brzmi: „Słuchaj swojego ciała, ono wie, czego potrzebuje”. To piękna idea, ale u większości współczesnych ludzi kompletnie nietrafiona.
Nasze ciała rzeczywiście „wiedzą”, czego potrzebują – ale tylko w warunkach, do jakich ewolucyjnie zostały przystosowane. W środowisku niedoboru, gdzie dostęp do żywności był ograniczony, gdzie nie było żywności ultraprzetworzonej, gdzie stres był krótkotrwały, a aktywność fizyczna – codziennością.
Dziś nasze ciała są zdezorientowane. Chroniczny stres zaburza kortyzol, który wpływa na wszystkie inne hormony głodu. Niedobór snu dezorganizuje leptynę i grelinę. Żywność ultraprzetworzona hakuje system dopaminowy. Siedzący tryb życia obniża wrażliwość na insulinę.
W takich warunkach „słuchanie ciała” często oznacza słuchanie chaosu. Dlatego w pracy z Pacjentami z zaburzeniami łaknienia nie mówię: „Słuchaj ciała”, ale: „Naucz się odróżniać prawdziwe sygnały od fałszywych”.
Odróżnić głód od apetytu – praktyczne zasady zdrowego spożywania
Jak więc nauczyć się rozróżniać głód od apetytu w praktyce? Po latach pracy z setkami Pacjentów mogę powiedzieć, że to umiejętność, którą można trenować – ale wymaga to czasu i świadomości.
Prawdziwy głód ma charakterystyczne cechy: pojawia się stopniowo, można go „przeczekać” przez chwilę, zaspokaja go każda żywność (nie tylko ulubione smaki), po zjedzeniu znika na kilka godzin. Apetyt jest natychmiastowy, naglący, ukierunkowany na konkretne smaki, po zaspokojeniu często pojawia się poczucie winy lub dyskomfortu.
Ale uwaga – to nie są absolutne zasady. U osób z zaburzeniami hormonalnymi, po przewlekłych dietach, z chorobami autoimmunologicznymi czy z zaburzeniami nastroju, sygnały mogą być całkowicie pomylone. Dlatego praca z wykwalifikowanym dietetykiem, który rozumie złożoność problemu, jest często niezbędna.
Aktywność fizyczna i ograniczenie apetytu – jak zwiększyć uczucie sytości bez objadania się
Czy można „naprawić” zaburzone sygnały głodu i apetytu? Tak, ale to proces, który wymaga czasu i kompleksowego podejścia. Nie wystarczy jedna dieta czy jeden suplement – trzeba działać na wielu frontach jednocześnie.
Regularne posiłki pomogą ustabilizować rytm greliny. Odpowiednia ilość snu przywróci prawidłowe działanie leptyny. Zarządzanie stresem obniży kortyzol, który interferuje ze wszystkimi hormonami głodu. Aktywność fizyczna zwiększy wrażliwość na insulinę i dopaminę oraz pomoże w ograniczeniu apetytu. Unikanie żywności ultraprzetworzonej pozwoli „zresetować” system nagrody. Istotne jest również zapewnienie odpowiedniej podaży witamin i składników mineralnych, które wpływają na regulację apetytu – niedobory mogą prowadzić do zaburzeń łaknienia.
Dobrym uzupełnieniem diety mogą być nasiona roślin strączkowych, które dzięki wysokiej zawartości błonnika i białka pomagają zwiększyć uczucie sytości i naturalnie ograniczają nadmierny apetyt. Regularne spożywanie soczewicy, grochu czy fasoli może być skuteczną strategią w kontrolowaniu wilczego głodu.
Ale prawdziwa zmiana wymaga też pracy nad psychologicznymi aspektami jedzenia. Rozróżnienie emocjonalnych powodów sięgania po żywność od fizjologicznych. Zrozumienie własnych wyzwalaczy kompulsywnego apetytu. Nauka innych sposobów radzenia sobie ze stresem niż objadanie się. Kluczowe jest także rozpoznanie różnicy między brakiem apetytu a prawdziwym brakiem głodu – szczególnie u osób z zaburzeniami odżywiania.
Przyszłość żywienia – personalizacja apetytu i głodu czy uniwersalne zasady dietetyki
Stoimy na progu rewolucji w rozumieniu indywidualnych różnic w metabolizmie. Badania nad mikrobiomem jelit, genotypem, chronobiologią pokazują, że nie ma jednej „idealnej diety” dla wszystkich. Nasza wrażliwość na insulinę, produkcja leptyny, rytm greliny – to wszystko może być bardzo indywidualne.
Jednocześnie podstawowe zasady pozostają uniwersalne: regularne posiłki, wystarczająca ilość snu, zarządzanie stresem, aktywność fizyczna, ograniczenie żywności ultraprzetworzonej. To fundament, na którym można budować personalizowane podejście.
Jak odróżnić głód i apetyt, jak poskromić fizjologiczy czy nadmierny apetyt i jak walczyć z brakiem apetytu? Nie ma prostych odpowiedzi.
Po trzynastu latach pracy z Pacjentami z najróżniejszymi schorzeniami, mogę powiedzieć jedno: problem głodu i apetytu rzadko ma proste rozwiązanie. To nie jest kwestia „silnej woli” czy „dyscypliny”. To złożona interakcja hormonów, neurotransmiterów, psychologii, społeczeństwa, ewolucji i indywidualnej biologii.
Rozumienie różnicy między głodem a apetytem to pierwszy krok do odzyskania kontroli nad własnym odżywianiem. Ale to tylko pierwszy krok. Prawdziwa zmiana wymaga czasu, cierpliwości i często profesjonalnej pomocy.
Czy warto? Absolutnie. Bo gdy nauczysz się słuchać prawdziwych sygnałów swojego ciała – a nie chaosu, który generuje współczesny świat – otwierasz sobie drogę nie tylko do lepszego zdrowia, ale do lepszego życia. Do życia, w którym jedzenie znów staje się tym, czym było dla naszych przodków: źródłem energii, zdrowia i prostej przyjemności, a nie obsesją czy wrogiem.
Bibliografia:
- Delhanty, L. M., et al. (2019). Ghrelin and leptin regulation in the pathophysiology of eating disorders: A systematic review. Nature Reviews Endocrinology, 15(8), 456-472.
- Morton, G. J., et al. (2020). The role of insulin and leptin resistance in obesity and type 2 diabetes. Cell Metabolism, 31(4), 643-655.
- Volkow, N. D., & Wise, R. A. (2021). How can drug addiction help us understand obesity? Nature Neuroscience, 24(6), 745-753.
- Heymsfield, S. B., & Wadden, T. A. (2017). Mechanisms, pathophysiology, and management of obesity. New England Journal of Medicine, 376(15), 1492-1493.
- Faulconbridge, L. F., et al. (2018). Changes in neural responsivity to highly palatable foods following roux-en-Y gastric bypass, sleeve gastrectomy, or weight stability: An fMRI study. Obesity Surgery, 28(11), 3289-3297.
- American Diabetes Association. (2023). Standards of Medical Care in Diabetes – Obesity Management for the Treatment of Type 2 Diabetes. Diabetes Care, 46(Supplement 1), S128-S139.







