Ortoreksja – obsesja na punkcie zdrowego żywienia. Jak budować zdrowe relacje z jedzeniem, nie popadając w skrajności? Objawy i leczenie obsesji wokół diety.
Czy można być zbyt zdrowym? To pytanie brzmi jak oksymoron, prawda? A jednak w moim gabinecie coraz częściej spotykam się z Pacjentami, którzy przychodzą z pozornym paradoksem – ich obsesja na punkcie zdrowego odżywiania stała się źródłem cierpienia, izolacji społecznej i poważnych problemów zdrowotnych. Witajcie w świecie ortoreksji – zaburzenia, które nie ma jeszcze swojego miejsca w oficjalnych klasyfikacjach diagnostycznych, ale którego skutki obserwuję w praktyce klinicznej niemal codziennie.
Ortoreksja to nie jest po prostu „zbyt duże zainteresowanie zdrowym odżywianiem”. To złożone zaburzenie psychiczne, w którym dążenie do „czystości” żywieniowej staje się więzieniem, a jedzenie – źródłem chronicznego lęku i kontroli. W przeciwieństwie do anoreksji czy bulimii, gdzie w centrum uwagi stoi masa ciała czy sylwetka, ortoreksja koncentruje się na jakości spożywanego jedzenia. Ale czy to oznacza, że jest mniej groźna? Absolutnie nie.
Czym jest ortoreksja – gdy obsesja zastępuje zdrowy rozsądek
Po trzynastu latach pracy z Pacjentami z różnymi jednostkami chorobowymi nauczyłam się rozpoznawać moment, w którym zdrowa troska o dietę przekształca się w patologiczną kontrolę. Ten przełom nie następuje z dnia na dzień. To subtelny proces, który często zaczyna się od uzasadnionych zmian żywieniowych związanych z problemami zdrowotnymi lub po prostu chęcią poprawy samopoczucia, czy schudnięcia.
Ortoreksja ma swoje korzenie w łacińskich słowach „orthos” (prawidłowy) i „orexis” (apetyt), co dosłownie oznacza „prawidłowy apetyt”. Termin został po raz pierwszy użyty przez lekarza Steve’a Bratmana w 1997 roku, kiedy opisywał własne doświadczenia z obsesyjnym dążeniem do „czystego” odżywiania. Ironiczne, prawda? Lekarz, który miał pomagać innym, sam padł ofiarą tego, przed czym dziś ostrzegamy.
W mojej praktyce widzę, że obsesja na punkcie zdrowego odżywiania często rozwija się stopniowo. Zaczyna się od eliminacji „niezdrowych” produktów – najpierw fast foodów, potem przetworzonej żywności, następnie cukru, glutenu, laktozy. Lista „zakazanych” produktów rośnie jak śnieżna kula, a wraz z nią – lęk przed „zanieczyszczeniem” organizmu niewłaściwym jedzeniem. Pacjenci opowiadają mi o godzinach spędzanych na czytaniu etykiet, o rezygnacji ze spotkań towarzyskich, bo „nie będzie tam niczego, co mogę zjeść”, o poczuciu winy po zjedzeniu czegoś, co nie mieści się w ich restrykcyjnych ramach.
Ortoreksja – objawy obsesji na punkcie zdrowego odżywiania
Żeby zrozumieć ortoreksję, musimy zajrzeć głębiej – do neurobiologii naszego mózgu. Badania pokazują, że u osób z zaburzeniami odżywiania, w tym z ortoreksją, obserwuje się zaburzenia w funkcjonowaniu układu serotoninergicznego i dopaminergicznego. Te same neurotransmitery, które regulują nastrój, kontrolę impulsów i zachowania kompulsywne, są również zaangażowane w regulację apetytu i zachowań żywieniowych.
Szczególnie interesujący jest udział kory przedczołowej – obszaru mózgu odpowiedzialnego za kontrolę wykonawczą i podejmowanie decyzji. U osób z ortoreksją obserwuje się hiperaktywność tego obszaru w kontekście decyzji żywieniowych, co przekłada się na obsesyjne planowanie posiłków i nieustanną kontrolę tego, co trafia na talerz.
Co więcej, mechanizm uzależnienia od kontroli żywieniowej przypomina inne uzależnienia behawioralne. Każda „właściwa” decyzja żywieniowa wyzwala w mózgu uwalnianie dopaminy – cząsteczki nagrody. Z czasem potrzeba coraz bardziej restrykcyjnych zasad, żeby osiągnąć ten sam poziom satysfakcji. To jak uzależnienie od adrenaliny – potrzeba coraz większych dawek ekscytacji, żeby poczuć to samo zadowolenie.
Oto najbardziej alarmujące objawy ortoreksji, które powinny zaniepokoić bliskich i skłonić do reakcji – zwłaszcza gdy prowadzą do pogorszenia zdrowia lub izolacji społecznej:
Objawy psychiczne i behawioralne
- Obsesyjne myślenie o jedzeniu „czystym” / „zdrowym”
– planowanie posiłków zajmuje większość dnia, ciągłe analizowanie składników, unikanie „nieczystych” produktów (np. konserwanty, gluten, cukier, nabiał, niektóre tłuszcze) - Skrajne unikanie produktów uważanych za „niezdrowe”
– nawet minimalna ilość „zakazanego” składnika powoduje lęk, wstręt, poczucie winy - Zachowania rytualne i sztywność w przygotowywaniu jedzenia
– jedzenie tylko w określony sposób, z własnych naczyń, tylko określonych marek/składników, ważenie - Lęk, poczucie winy lub agresja przy braku kontroli nad jedzeniem
– silne emocje w sytuacjach, gdy trzeba zjeść coś „niewłaściwego”, np. na imprezie, w restauracji - Zastępowanie relacji i aktywności społecznych planowaniem i przygotowywaniem posiłków
– odmawianie wspólnych wyjść, imprez, wakacji, jeśli nie ma kontroli nad jedzeniem
Objawy fizyczne i zdrowotne
- Znacząca utrata masy ciała lub brak energii mimo pozornie „zdrowej” diety
– często powiązane z niedoborami składników odżywczych - Zaburzenia miesiączkowania, ciągłe zmęczenie, osłabienie odporności
– efekty uboczne zbyt restrykcyjnych, eliminacyjnych diet
Objawy poznawcze i emocjonalne
- Poczucie moralnej wyższości z powodu własnych wyborów żywieniowych
– ocenianie innych przez pryzmat jedzenia, napięcie w relacjach - Brak elastyczności – czarno-białe myślenie o jedzeniu
– produkt jest „dobry” albo „zły”, bez miejsca na kompromis - Ukrywanie lub racjonalizowanie ograniczeń żywieniowych
– tłumaczenie ich „dbaniem o zdrowie”, mimo że realnie szkodzą
Kiedy reagować?
Jeśli powyższe objawy:
- utrzymują się ponad kilka tygodni,
- prowadzą do izolacji, utraty zdrowia lub cierpienia psychicznego,
- są nieelastyczne i nie poddają się rozmowie,
warto jak najszybciej skonsultować się z dietetykiem specjalizującym się w psychodietetyce lub psychoterapeutą.
Anoreksja czy ortoreksja? Różnice w zaburzeniach odżywiania
W mojej praktyce rzadko spotykam ortoreksję jako izolowane zaburzenie. Najczęściej współwystępuje ona z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi (OCD), zaburzeniami lękowymi, a także z depresją. To nie jest przypadek – te wszystkie stany mają wspólne neurobiologiczne podstawy i wzajemnie się wzmacniają.
Kluczowa różnica między anoreksją a ortoreksją polega na głównym obszarze koncentracji. Podczas gdy anoreksja skupia się na kontroli masy ciała i kształtu sylwetki, ortoreksja koncentruje się wyłącznie na jakości spożywanych produktów. Osoba z anoreksją może jeść bardzo mało, ale różnorodnie, natomiast osoba z ortoreksją może spożywać odpowiednią ilość kalorii, ale tylko z bardzo ograniczonej listy „bezpiecznych” produktów.
Pacjenci z OCD często znajdują w restrykcyjnych zasadach żywieniowych sposób na kontrolowanie lęku. Rytuały związane z przygotowywaniem i spożywaniem posiłków stają się formą kompulsji, która tymczasowo łagodzi obsesyjne myśli. Z kolei osoby z zaburzeniami lękowymi mogą wykorzystywać kontrolę nad jedzeniem jako sposób na radzenie sobie z poczuciem niepewności w innych obszarach życia.
Szczególnie trudne są przypadki, w których ortoreksja współwystępuje z ADHD czy autyzmem. U tych Pacjentów potrzeba przewidywalności i struktury może prowadzić do bardzo sztywnych wzorców żywieniowych. Dodatkowo, zaburzenia przetwarzania sensorycznego, charakterystyczne dla spektrum autyzmu, mogą potęgować awersję do określonych tekstur czy smaków, co z kolei ogranicza repertuar akceptowanych produktów.
Skutki ortoreksji – paradoks zdrowego niezdrowa
Ironia ortoreksji polega na tym, że obsesja na punkcie „najzdrowszej” diety często prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych. W mojej praktyce widziałam Pacjentów z niedoborami żelaza, witaminy B12, witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, a także z zaburzeniami hormonalnymi wynikającymi z nadmiernej restrykcji kalorycznej.
🩺 Potrzebujesz pomocy ze swoim zdrowiem?
Umów konsultację wstępną w Total Medic. Poznaj nasze kompleksowe podejście łączące dietę, psychologię i medycynę.
Umów konsultacjęEliminacja całych grup produktów bez merytorycznego uzasadnienia może prowadzić do niedoborów składników odżywczych, które są kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Szczególnie niebezpieczne jest unikanie tłuszczów – często spotykam Pacjentów, których lęk przed tymi makroskładnikami doprowadził do zaburzeń hormonalnych, problemów z wchłanianiem witamin A, D, E i K, a także do problemów z koncentracją i nastrojem.
Ale konsekwencje nie ograniczają się tylko do sfery fizycznej. Izolacja społeczna to jeden z najcięższych aspektów ortoreksji. Pacjenci stopniowo wycofują się z życia towarzyskiego, rezygnują z wyjść do restauracji, spotkań przy stole z rodziną czy przyjaciółmi. Jedzenie, które powinno być źródłem przyjemności i więzi społecznych, staje się polem bitwy.
Diagnostyka – wyzwanie dla współczesnej medycyny
Ortoreksja nie jest jeszcze oficjalnie uznana przez DSM-5 czy ICD-11, co sprawia, że jej diagnostyka pozostaje wyzwaniem. W praktyce klinicznej korzystam z narzędzi takich jak ORTO-15 – kwestionariusz opracowany przez włoskich badaczy do oceny skłonności do ortorektycznych zachowań. Jednak nie można opierać się wyłącznie na testach – kluczowa jest dogłębna analiza Pacjenta i obserwacja wzorców zachowań.
Podczas pierwszej wizyty zawsze pytam o relację Pacjenta z jedzeniem, ale nie wprost. Zamiast pytać „Czy masz obsesję na punkcie zdrowego odżywiania?”, dowiaduję się o codzienne rutyny: „Ile czasu dziennie spędzasz na planowaniu posiłków?”, „Jak się czujesz, gdy musisz zjeść coś, kiedy niczego nie zaplanowałaś?”, „Czy zdarza Ci się rezygnować ze spotkań towarzyskich ze względu na jedzenie?”
Czerwonymi flagami, które zwracają moją uwagę, są: obsesyjne czytanie etykiet, eliminacja kolejnych grup produktów bez uzasadnienia medycznego, lęk przed „zanieczyszczeniem” organizmu, społeczna izolacja związana z jedzeniem, oraz – co szczególnie istotne – utrata elastyczności w podejściu do diety.
Leczenie ortoreksji – droga powrotu do wolności
Leczenie ortoreksji to proces długotrwały i wieloetapowy, który wymaga współpracy interdyscyplinarnego zespołu. Jako dietetyk nie pracuję w izolacji – najbardziej efektywne rezultaty osiągam we współpracy z psychoterapeutami, szczególnie tymi specjalizującymi się w terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) i terapii akceptacji i zaangażowania (ACT). Dlatego w Total Medic pracujemy w modelu Team Based Care.
Pierwszym krokiem jest zawsze budowanie świadomości problemu. Pacjenci z ortoreksją często nie dostrzegają, że ich zachowania są problematyczne – przecież „dbają o zdrowie”. To właśnie dlatego tak ważne jest delikatne, ale konsekwentne wskazywanie na konsekwencje ich wyborów.
W pracy z tymi Pacjentami używam podejścia, które nazywam „kontrolowaną utratą kontroli”. Zaczynamy od małych kroków – wprowadzenia jednego „zakazanego” produktu tygodniowo, elastyczności w godzinach posiłków, czy zjedzenia czegoś spontanicznie. Każdy taki krok to mały triumf nad lękiem.
Kluczowe jest również przepracowanie przekonań na temat jedzenia i zdrowia. Często muszę „przekonywać” Pacjentów, że ciało ludzkie jest niesamowicie odporne i adaptacyjne, że pojedynczy posiłek czy nawet tydzień „mniej idealnego” odżywiania nie zniszczy ich zdrowia. To może brzmieć banalnie, ale dla osoby z ortoreksją to prawdziwa rewolucja myślowa.
Case study – droga Anny* do wolności
Anna* przyszła do mnie trzy lata temu. Miała 28 lat, była absolwentką wydziału prawa, ale od dwóch lat nie pracowała, bo „nie mogła skupić się na niczym innym niż jedzenie”. Jej dzień zaczynał się o 5:30 od przygotowania idealnie zbilansowanego śniadania, a kończył o północy planowaniem menu na następny dzień.
Jadła wyłącznie produkty organiczne, bezglutenowe, bez cukru dodanego, bez konserwantów. Lista „bezpiecznych” produktów zmieściłaby się na kartce A5. Ważyła każdy gram, dokumentowała każdy kęs w specjalnej aplikacji. Nie jadła poza domem od ponad roku. Straciła przyjaciół, zerwała z chłopakiem, który „nie rozumiał jej potrzeb żywieniowych”.
Pierwszy przełom nastąpił po trzech miesiącach terapii, gdy zgodziła się zjeść plasterek chleba pełnoziarnistego z masłem – produktu, który eliminowała jako pierwszy trzy lata wcześniej. Płakała po tym posiłku, ale też powiedziała, że po raz pierwszy od lat poczuła coś, co przypominało przyjemność związaną z jedzeniem.
Dziś Anna pracuje w kancelarii prawnej, ma nowego partnera, który gotuje z nią weekendowe obiady. Wciąż zwraca uwagę na jakość swojej diety, ale to już nie jest obsesja – to świadomy wybór. Na pytanie, co było najtrudniejsze w procesie zdrowienia, odpowiada: „Zrozumienie, że mogę być zdrowa, nie będąc idealną”.
*Imiona Pacjentów zostały zmienione w celu ochrony ich prywatności.
Rola dietetyka w zapobieganiu obsesji na punkcie zdrowego odżywiania
W swojej pracy z Pacjentami szczególną wagę przywiązuję do języka, którym się posługuję. Słowa mają moc – mogą leczyć, ale też ranić. Zamiast mówić o produktach „zdrowych” i „niezdrowych”, używam określeń „częściej wybierane” i „rzadziej wybierane”. Zamiast „zabronione”, mówię „ograniczone w określonych sytuacjach”.
Kluczowe jest również edukowanie o elastyczności w podejściu do diety. W swoich poradach zawsze podkreślam, że zdrowa dieta to nie lista sztywnych zasad, ale zestaw wytycznych, które można dostosowywać do sytuacji życiowej. 80/20 – to reguła, którą często przypominam: 80% czasu można jeść zgodnie z zasadami zdrowego odżywiania, ale 20% to przestrzeń na spontaniczność, przyjemność i społeczne aspekty jedzenia.
Podczas tworzenia jadłospisów dla Pacjentów z tendencjami ortorektycznymi celowo wprowadzam elementy „niedoskonałości” – czasem to będzie kawałek ciasta na urodzinach, czasem pizza z przyjaciółmi. Nie po to, żeby sabotować proces, ale żeby pokazać, że można być zdrowym, nie będąc perfekcyjnym.
Współpraca z psychoterapeutą – tandem, który działa
W pracy z Pacjentami z ortoreksją najlepsze rezultaty osiągam we współpracy z psychoterapeutami. To nie jest przypadkowa kooperacja – to przemyślany tandem, w którym każdy z nas ma swoją rolę, ale cele są wspólne.
Jako dietetyk skupiam się na aspektach żywieniowych: przywracaniu różnorodności w diecie, pracy nad elastycznością w planowaniu posiłków, edukacji żywieniowej opartej na faktach, a nie na mitach. Psychoterapeuta z kolei pracuje nad podstawowymi mechanizmami psychologicznymi: lękiem, potrzebą kontroli, perfekcjonizmem, radzeniem sobie ze stresem.
Kluczowa jest regularna komunikacja między nami. Co dwa tygodnie rozmawiamy o postępach Pacjenta, dzielimy się obserwacjami, dostosowujemy strategie terapeutyczne. To nie jest tak, że każdy robi swoje – to orkiestra, w której każdy instrument musi grać w orkiestrze.
Odbudowa zaufania do jedzenia – proces krok po kroku
Proces odbudowywania zdrowej relacji z jedzeniem po ortoreksji przypomina uczenie się chodzenia po kontuzji. Musimy zacząć od podstaw, ale tym razem robić to świadomie i ostrożnie.
Pierwszy etap to praca nad świadomością głodu i sytości. Pacjenci z ortoreksją często tracą kontakt z naturalnymi sygnałami ciała, bo nadrzędną rolę odgrywa kontrola mentalna. Uczę ich rozpoznawania skali głodu od 1 do 10, zachęcam do jedzenia wtedy, gdy ciało sygnalizuje potrzebę, a nie gdy tego wymaga sztywny harmonogram.
Drugi etap to stopniowe wprowadzanie różnorodności. Zaczynamy od produktów, które budzą najmniejszy lęk, i powoli poszerzamy repertuar. Każdy nowy produkt to małe zwycięstwo, które musimy odpowiednio uczcić.
Trzeci etap to praca nad społecznymi aspektami jedzenia. Zachęcam Pacjentów do stopniowego powrotu do jedzenia w towarzystwie – najpierw z najbliższymi osobami, potem w większych grupach. To może brzmieć banalnie, ale dla osoby po ortoreksji zjedzenie pizzy z przyjaciółmi to ogromny krok naprzód.
Narzędzia monitorowania postępów
W pracy z Pacjentami z ortoreksją nie używam tradycyjnych dzienniczków żywieniowych – mogłyby one potęgować obsesję na punkcie kontroli. Zamiast tego korzystam z narzędzi, które koncentrują się na emocjach i zachowaniach związanych z jedzeniem.
Jednym z moich ulubionych narzędzi jest „dziennik elastyczności” – Pacjent notuje sytuacje, w których udało mu się zachować elastyczność w podejściu do jedzenia, oraz emocje, które temu towarzyszyły. To pomaga budować pozytywne skojarzenia z „niedoskonałymi” wyborami żywieniowymi.
Innym przydatnym narzędziem jest skala lęku żywieniowego – przed każdym posiłkiem Pacjent ocenia swój poziom lęku w skali od 1 do 10. Z czasem obserwujemy, jak te wartości spadają, co jest obiektywną miarą postępów.
Regularnie korzystam też z kwestionariusza jakości życia związanej z odżywianiem – narzędzia, które pomaga ocenić, jak zmiany w podejściu do jedzenia przekładają się na różne aspekty życia: relacje społeczne, produktywność w pracy, nastrój, energię.
Profilaktyka – lepiej zapobiegać niż leczyć
Jako dietetyk pracujący nie tylko z Pacjentami, ale też edukujący społeczeństwo przez social media i szkolenia, widzę ogromną rolę profilaktyki w kontekście ortoreksji. Kluczowe jest promowanie zrównoważonego podejścia do żywienia już od najmłodszych lat.
W swoich wypowiedziach medialnych świadomie unikam kategorycznych stwierdzeń typu „to jest zakazane, to niezdrowe”. Zamiast tego mówię o kontekście, o indywidualnych potrzebach, o tym, że zdrowa dieta to nie lista produktów, ale sposób myślenia o jedzeniu.
Szczególnie ważne jest edukowanie rodziców. W wielu domach, z najlepszymi intencjami, tworzy się atmosferę lęku wokół określonych produktów. Dzieci słyszą, że słodycze są „złe”, że fast food „zatruwa organizm”, że trzeba jeść tylko „czyste” produkty. Te komunikaty, choć płynące z miłości i troski, mogą zaszczepić w młodych umysłach nasiona przyszłej ortoreksji.
Mity i uproszczenia – czas z nimi skończyć
Przez lata pracy również w mediach społecznościowych obserwuję, jak szerzy się epidemia uproszczonych porad żywieniowych. „Detoksy”, „oczyszczanie organizmu”, „superfood” – te terminy brzmią atrakcyjnie, ale często prowadzą prosto w ramiona ortoreksji.
Największym mitem, z jakim muszę walczyć, jest przekonanie, że istnieje jeden, idealny sposób odżywiania dla wszystkich. To nieprawda. Organizm człowieka to nie maszyna, która wymaga określonego paliwa – to złożony system biologiczny, który potrafi się adaptować do różnych warunków.
Innym szkodliwym uproszczeniem jest demonizowanie całych grup produktów. Gluten nie jest wrogiem, jeśli nie masz celiakii czy nietolerancji. Cukier nie jest trucizną, jeśli spożywasz go w rozsądnych ilościach. Produkty przetworzone nie zniszczą Ci zdrowia, jeśli stanowią marginalną część zrównoważonej diety.
Ewolucyjna perspektywa – dlaczego jesteśmy podatni na ortoreksję?
Z perspektywy ewolucyjnej, nasze mózgi nie są przystosowane do obfitości żywieniowej, w jakiej żyjemy obecnie. Przez tysiące lat nasi przodkowie musieli dbać o to, żeby nie zjeść czegoś, co mogłoby ich otruć. Ta czujność była kluczowa dla przetrwania.
Dziś, gdy mamy dostęp do bezpiecznej żywności, ten pradawny mechanizm ostrożności może się przekształcić w patologiczny lęk przed „zanieczyszczeniem” organizmu. Ortoreksja może być więc współczesną manifestacją archaicznego instynktu przetrwania, który w dzisiejszych realiach stał się dysfunkcyjny.
To nie oznacza, że powinniśmy jeść wszystko bez zastanowienia. Ale może pomoże to zrozumieć, skąd bierze się tak silna potrzeba kontroli nad tym, co trafia do naszych ust, i dlaczego praca nad ortoreksją wymaga nie tylko zmian behawioralnych, ale też głębokiej pracy nad podstawowymi lękami i potrzebami.
Perspektyw społecznych – ortoreksja jako fenomen kulturowy
Ortoreksja nie rozwija się w próżni – to zaburzenie głęboko osadzone w kontekście kulturowym XXI wieku. Żyjemy w czasach, gdy „wellness” stał się religią, a perfekcyjne ciało i idealna dieta – wyznacznikami wartości osobistej.
Social media potęgują ten fenomen, bombardując nas obrazami „idealnych” posiłków, „czystych” diet, „zdrowych” stylów życia. Algorytmy pokazują nam coraz bardziej ekstremalne treści, bo te generują największe zaangażowanie. W rezultacie normą staje się nie zrównoważone podejście do żywienia, ale obsesyjna kontrola każdego kęsa.
Szczególnie podatne na ortoreksję są osoby, które czerpią z niej poczucie tożsamości i przynależności. W świecie, który często wydaje się chaotyczny i nieprzewidywalny, kontrola nad jedzeniem może dawać iluzję opanowania sytuacji. „Jestem osobą, która je tylko zdrową żywność” – to może być sposobem na zdefiniowanie siebie w czasach, gdy tradycyjne role społeczne stają się coraz mniej wyraźne.
Pytania otwarte i przyszłość badań
Pomimo rosnącej świadomości problemu ortoreksji, wciąż mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Dlaczego niektóre osoby rozwijają to zaburzenie, a inne nie, mimo podobnych czynników ryzyka? Jakie są długoterminowe skutki ortoreksji dla zdrowia fizycznego i psychicznego? Jak skutecznie zapobiegać temu zaburzeniu w populacji?
Potrzebujemy więcej badań epidemiologicznych, które pomogą zrozumieć rzeczywistą skalę problemu. Potrzebujemy także lepszych narzędzi diagnostycznych i terapeutycznych, dostosowanych specyficznie do ortoreksji, a nie adaptowanych z innych zaburzeń odżywiania.
Szczególnie istotne wydają się badania nad neurobiologicznymi podstawami ortoreksji. Czy można zidentyfikować biomarkery, które pozwolą na wczesne rozpoznanie ryzyka? Czy można opracować farmakoterapię, która wspomoże proces leczenia?
Ortoreksja psychiczna – czyli jak zapobiegać i leczyć obsesję na punkcie zdrowego jedzenia?
Po latach pracy z Pacjentami z ortoreksją jestem przekonana o jednym – powrót do zdrowej relacji z jedzeniem to powrót do podstaw. To zrozumienie, że jedzenie to nie tylko paliwo dla organizmu, ale też źródło przyjemności, sposób na budowanie więzi społecznych, element kultury i tradycji.
Zdrowa dieta to nie lista zakazów i nakazów – to elastyczne podejście, które uwzględnia potrzeby ciała, preferencje smakowe, sytuację życiową i kontekst społeczny. To umiejętność słuchania swojego organizmu, a nie ślepego podążania za zewnętrznymi regułami.
W pracy z ortoreksją najważniejsze jest przywrócenie Pacjentowi wolności wyboru – nie tej pozornej wolności, którą daje kontrola, ale prawdziwej wolności, która pozwala na spontaniczność, na błędy, na przyjemność. To paradoks: żeby być naprawdę zdrowym, czasem trzeba pozwolić sobie na bycie niedoskonałym.
Ortoreksja to wyzwanie dla współczesnej medycyny i dietetyki. To przypomnienie, że w naszej pracy z Pacjentami nie możemy skupiać się tylko na aspektach biologicznych zdrowia – musimy pamiętać o człowieku jako całości, o jego emocjach, lękach, potrzebach społecznych. Bo zdrowie to nie tylko brak choroby – to pełnia życia we wszystkich jego wymiarach.
Czy można być zbyt zdrowym? Odpowiedź brzmi: tak, jeśli dążenie do zdrowia zabiera nam wolność, radość i możliwość pełnego uczestnictwa w życiu. Prawdziwe zdrowie to nie perfekcja, ale równowaga – równowaga między troską o ciało a przyjemnością, między kontrolą a spontanicznością, między indywidualnymi potrzebami a życiem społecznym.
Bibliografia
- Jonathan R Scarff. Orthorexia Nervosa: An Obsession With Healthy Eating. Fed Pract. 2017 Jun;34(6):36–39.
- Dunn TM, Bratman S. On orthorexia nervosa: A review of the literature and proposed diagnostic criteria. Eat Behav. 2016;21:11-17.
- Koven NS, Abry AW. The clinical basis of orthorexia nervosa: emerging perspectives. Neuropsychiatr Dis Treat. 2015;11:385-394.
- Moroze RM, Dunn TM, Craig Holland J, Yager J, Weintraub P. Microthinking about micronutrients: a case of transition from obsessions about healthy eating to near-fatal „orthorexia nervosa” and proposed diagnostic criteria. Psychosomatics. 2015;56(4):397-403.
- Oberle CD, Samaghabadi RO, Hughes EM. Orthorexia nervosa: Assessment and correlates with gender, BMI, and personality. Appetite. 2017;108:303-310.
- Strahler J, Hermann A, Walter B, Stark R. Orthorexia nervosa: A behavioral complex or a psychological condition? J Behav Addict. 2018;7(4):1143-1156.







